Łojotokowe Zapalenie Skóry - Seborrheic dermatitis - Forum

Forum poświęcone Łojotokowemu Zapaleniu Skóry (ŁZS) - informacje (newsy, przyczyny, objawy), porady, leczenie.
Teraz jest Pn gru 17, 2018 16:31

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt mar 27, 2015 10:48 
Offline
nowicjusz
nowicjusz

Dołączył(a): Pt mar 27, 2015 09:49
Posty: 1
Witam wszystkich,
Na forum natknęłam się już dość dawno temu, kiedy po wypocinach kolejnych dermatologów zaczęłam wątpić w ich wiedzę i kompetencje mogące pomóc mi z problemem ŁZS. Problem ze skórą głowy i cerą pamiętam od zawsze. Już w podstawówce rodzice wozili mnie po dermatologach, jednak w tamtych czasach kończyło się na maściach aptecznych lub innych śmierdzących i brudzących specyfikach. Sama zaczęłam się interesować problemem mojej skóry głowy kiedy z problemem nie dawały rady żadne leki (przynajmniej na stałe, wystarczył dzień odstawienia i wszystko wracało). Pierwszy dermatolog, do którego przyszłam już z czerwonymi łuszczącymi się plackami na skórze głowy, na linii z czołem - nie usłyszałam wtedy o ŁZS.

Moja pierwsza kuracja wyglądała następująco (wygląda na to, że chyba najłagodniejsza):
Płyn - diprosalic
Witaminy - falvit, calcium dobelisate, beta karoten z wit. E, kwas foliowy na receptę
Tak długo jak brałam problem zaczął się rozwiązywać - tak mi się wydawało. Miałam wtedy może jakieś 15-16 lat. Przyznam, że po kilku miesiącach ciężko było już o systematyczność, smarowanie się rano i wieczorem (wstawałam o 5 i dojeżdżałam do szkoły), witaminy tak samo, a potem zaczęło mi być nie po drodze do lekarza po kolejne recepty. Przyznam, że stan mojej głowy się poprawiał, jednak chociażby dwudniowe "zapomnienie się" i problem zdawał się narastać.

Takie leczenie trwało jakieś 2-3 lata. Po czym nawarstwiły się u mnie inne problemy zdrowotne i ten jeden poszedł trochę w odstawkę. Kilka miesięcy, moja skóra głowy nie wyglądała za ciekawie, wtedy korzystałam z resztek płynu który mi został i witamin kiedy sobie o nich przypomniałam. Jako tako, dało się przeżyć. Kolejna wizyta u innego już dermatologa, który spojrzał tylko na mnie, nie zadając żadnych pytań oprócz tego czy miałam już jakieś rozpoznanie u innego lekarza, powiedział "stwierdzam ŁZS" i wyszłam z receptą na sporo różnych drogich leków i szamponów, czyli:
- La Roche-Posay - Kerium DS przeciwłupieżowy
- Clobex, szampon leczniczy (bodajże raz w tygodniu)
- Piana do skóry głowy - CLARELUX 500
- Płyn do skóry ELOCOM
- Maść Protopic 0,1
Rzeczywiście poprawa była widoczna, to chociaż marna pociecha po wizycie w aptece i ugiętych kolanach przez usłyszaną cenę wszystikch specyfików (nawet pani magister za ladą wydawała się mi współczuć), po tej wizycie chyba pierwszy raz zainteresowałam się tym, co lekarz tak naprawdę mi przepisał. Dawkowanie podał, żadnych szczegółów. Na początku jakoś nie przeraziły mnie sterydy którymi się oblewałam i smarowałam. Kolejna wizyta po kilku miesiącach lekarz tylko zapytał jakie leki mi się skończyły i dopisał kolejną receptę. Wykupiłam, ale stosowałam już rzadziej, przez pojawiającą się nieufność do ilości chemii jaką w siebie pakuję. Trzecia wizyta - ostatnia u tego lekarza. Zapytał jak się sprawy mają i poinformował, że jeśli już będę miała dość walki z tym moim ŁZS to mam przyjść i przepiszemy leki doustne. Od razu powiedziałam, że chcę no i przepisał. ITRAX. Brać przez 10 dni, a potem po miesiącu od odstawienia jedną czy dwie tabletki i tak przez kilka kolejnych miesięcy. Lek nie zadziałał nawet w najmniejszym stopniu. Nie zrobił absolutnie nic.

To był moment w którym postanowiłam, że póki co koniec z lekarzami, spróbuję sama znalezc sposób na moją chorą skórę głowy i obecnie również kilka placków na czole które udaje mi się zakryć grzywką oraz łuszczące się brwi.

Na pierwszy rzut szukałam szamponu - trafiło na Pharmaceris H-Purin, jak szampon, nie widziałam jakiejś znaczącej poprawy. Zaczęłam zastanawiać się także nad moim stylem życia, zauważyłam (W KOŃCU - nie wiem jak mogło mi to zająć tyle lat), że po spożyciu alkoholu na następny dzień mimo już np. złuszczonej skóry pojawia się wręcz skorupa! Tak więc z alkoholem od tamtej pory staram się nie kolegować za często, ale studia - wiadomo. Nie tyle, że ciężko odmówić ale zwyczajnie sprawia to przyjemność, oderwanie się od problemów raz na dwa tygodnie. Kolejnym szamponowym podejściem było spróbowanie szamponów dla dzieci. I szczerze mówiąc na dzień dzisiejszy - bo ten Pharmaceris to jakieś 3-4 lata temu się zdarzyło. Są to jedyne szampony ktore nie podrażniają mojej skóry głowy. Po każdym jednym, ziołowym, przeciwłupieżowym, zwykłym drogeryjnym 0% parabenów itp, moja skóra głowy jest tak wysuszona, ze czasem aż wstyd wyjść z domu, dosłownie na całej szerokości jest biało-łuszcząca się - nie licząc ognisk ŁZS. Dopiero rok temu zaczęłam interesować się tematem już na poważnie. Czytałam i czytałam, najpierw o lekach które brałam przez te wszystkie ostatnie lata, naczytałam się o sterydach i stwierdziłam, że cieżko będzie mi teraz zaufać jakiemukolwiek lekarzowi. Trafiłam na ZOXIDERM, zaintrygowało mnie przede wszystkim, że jest konkretnie polecany na ŁZS. Po przeczytaniu wszystkich ulotek leków które przyjmowałam, zdecydowanie WSZYSTKIE są stosowane przy leczeniu łuszczycy. No i zaczęłam, rzeczywiście po kilku już użyciach zaczęłam zauważać ogromną poprawę. Zaczerwienienia zbladły, łuska jakby przestawała istnieć. Jednak wypadł mi wyjazd wakacyjny, potem jeszcze jeden i odstawiłam go na jakieś dwa miesiące, poza tym słońce jakoś tak wpływalo na mój stan, że wydawało mi się, że jest lepiej. Jakoś pod koniec roku byłam zmuszona poszukać dermatologa we Wrocławiu ze względu na inny problem skórny. Oczywiście podczas wizyty opowiedziałam o swoim ŁZS również, a pani doktor zapytała czy używałam szamponu zdrój. Powiedzialam, że nie, więc poleciła mi go sprawdzić. I wydawała się być zainteresowaną historią z zoxidermem, pytała czy mi pomógł i w jaki sposób go stosowałam. Szampon - zdecydowanie bez rewelacji, nie stosowałam już wtedy zoxidermu, więc wystarczył wieczór przy piwku i na następny dzień masakra na głowie. Poszłam właśnie z taką kondycją znowu do pani doktor, która rozłozyła ręce i powiedziała mimo dobrych chęci, że jeśli mam tak zaostrzony stan, to ona może przepisać jedynie kolejny steryd. No i dostałam IVOXEL emulsję. Dwa opakowania. Sprawdziłam najpierw cenę, wykupiłam jedno z nadzieją, że pomoże na tyle, że wrócę i po drugą buteleczkę. Zużyłam może pół jednej buteleczki. Żadnej zauważalnej poprawy - takiej którą już doświadczyłam i mogłabym powiedzieć, że pomogło chociaż na kilka dni. Niestety nie. Od tamtej pory, czyli jakoś od miesiąca wertuję internet, blogi, fora, artykuły naukowe i wszystko co tylko związane z ŁZS. Skórę głowy mam tak wrażliwą, że już kompletnie nie mam pomysłu co z tym począć. Chciałabym odstawić wszystkie leki, stosować zoxiderm 2 razy w tygodniu a resztą zająć się w sposób racjonalny. Od kilku dni czytam dużo na temat ziołolecznictwa, ale jest tego taki ogrom, że szukam pomocy też tutaj. Skutkiem drążenia internetu póki co jest zamówienie szamponu pirolam, ze składnikiem aktywnym który jest mocno polecany w leczeniu ŁZS. Czy jest wśród Was ktoś, kto mógłby służyć dobrą radą w samodzielnym radzeniu sobie z tym paskudnym problemem? Szukam jak najmniej inwazyjnych sposobów, łagodnych i dlatego chciałabym zacząć może od ziół, może od czegoś innego delikatnego co według Was sprawdzi się równie dobrze.
PROSZĘ O POMOC!
Pozdrawiam,
Mikołajowa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt mar 27, 2015 10:48 


Góra
  
 
PostNapisane: Pt mar 27, 2015 16:25 
Offline
bywalec
bywalec

Dołączył(a): So gru 13, 2014 20:44
Posty: 33
Hej, GŁODÓWKA LECZNICZA na wodzie- to na 100% Ci pomoże, ale.. to wymaga wiele wyrzeczeń i poświeceń. Jednak warto, bo organizm ludzki ma niesamowite zdolności regenerujące:)! Jedyny słuszny kierunek w walce z chorobami. A nie tuszowanie od zewnątrz, bo To na NIC.
Ciach przez 2 tyg. rezygnujesz z mięsa, odżywiasz się warzywami, owocami, ewentualnie gotowane kasza gryczana, jaglana.
Pierwszy dzień głodówki ciach lewatywa(ogromnie wspomaga oczyszczanie), pijesz samą wodę, myjesz się samą wodą, zęby tylko wodą, żadnych past. Skuteczne są długie głodówki np. 14 dniowa, 21.. genialne. Krótsza też Ci może pomóc.
Łupież, łzs, wszystkie choroby skóry to chore zalepione toksynami jelita, zle pracujaca watroba.

Ja odżywiam się raw, jem surowe jedzenie, warzywka, owoce, nasiona, orzechy. Odstawiony całkowicie nabiał, mięso, produkty przetworzone, konserwowe. Czuje sie genialnie. Wygladam genialnie :D warto, jedyna słuszna droga do zdrowia. ps Zycie jest piekne ;) głodowka rozjasnia umysl, czyni cialo pieknym, cos wspaniale i niepowtarzalnego


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N lip 01, 2018 11:50 
Offline
debiutant
debiutant

Dołączył(a): N lip 01, 2018 11:01
Posty: 16
Miałam ŁZS około 10 lat. Chodziłam do dermatologów najlepszych w warszawie a Ci przepisywali mi mocne szampony/sterydy które nic nie zmeiniały. Okazało się że przyczyną przetłuszczania się włosów jest alergia na wszelkie chemikalia zawarte w szamponach również tych organicznych (wydawałam około 600 zł miesięcznie-szampny sprowadzałam z USA w ilościach sporych w poszukiwaniu czegoś co mnie w końcu wyleczy) na szampony które po jednym/dwóch użyciach mnie uczulały a głowa swędziała. Rozwiązaniem okazał się szampon:

Free_ and clear shampoo z niebieskimi napisami - Pharmaceutical Specialties - do zamówienia na ebay.com. Ten szampon jest na wielu stronach amerykańskich jako numer 1 dla alergików.
Do tego używam raz na tydzień peelingu enzymatycznego Mineral Treatment_ Wood soothing eudemic oil -oczyszcza skóre głowy kwasem salicylowym i usuwa tłuszcz z którego tworzy się łzs- zostawiam na 10-14 min i zmywam szamponem. Ten specyfik jest na bazie wody i nie powoduje uwrazliwienia jak inne oparte na alkoholu. Alkohol powoduje uwrażliwienie skóry a ta broniąc się wytwarza sebum.
W końcu ulga :). Te dwa produkty są bardzo ważne! Po jakimś czasie ten peeling też mnie uczulił jednak na początku waliki z Łzs jest on dobry bo usuwa nadmiar tłuszczu ze skóry i dzieki niemu włosy oddychają. Obecnie używam tylko szmaponu Free and Clear.

Drugą przyczyną u mnie okazała się być uczulenie na kofeinę (kawę) i mleko i jego przetwory (ser, śmietana, jogurty). Zrobiłam testy alergiczne pokarmowe ma mleko ale te nie wykazały alergii więc zamierzam zrobić testy na nietolerancję pokarmową.

Na twarz użyłam żelu z BiodermySensibio DS+ - i szybko mi twarz wyleczył.

Te dwa kosmetyki zawierają same bardzo delikatne substancje myjące przez co są dobre dla naszej skóry głowy.
Przy poszukiwaniu przyczyny ŁZS natrafiłam na: https://www.youtube.com/watch?v=LhaleZ3c6b8
i bazując na tym znalazłam metodę która u mnie się sprawdziła. Kurację stosuję 3-4 miesiąc, łzs nie mam, włosy się dobrze mi trzymają i w końcu nic mnie nie swędzi.


Ostatnio edytowano Śr paź 31, 2018 21:14 przez angellinna, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz lip 12, 2018 15:17 
Offline
bywalec
bywalec

Dołączył(a): Cz paź 19, 2017 14:30
Posty: 34
Nie podejmuj żadnej głodówki itd. Pomyśl nad izotekiem w małej dawce. Ja biorę axotret 10 mg i jest świetny. Jeśli jesteś z mazowieckiego albo mogłabyś przyjechać to mogę polecić dermatologa, który wyprowadził mnie na prostą/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 12, 2018 15:17 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL